Grzegorz Ufniarz

mam coś do zrobienia

List otwarty Jerzego Kliszewskiego ws. „Białej”

Dziś rano na portalu dziennikpolicki.pl pojawił się list otwarty napisany przez Jerzego Kliszewskiego, wieloletniego dyrektora Zespołu Szkół im. I. Łukasiewicza w Policach.

Poniżej „przedrukowuję” list.

Załączam też pozdrowienia dla Pana Dyrektora, miałem bowiem szczęście uczyć się w Białej pod Jego „rządami” i to był dla mnie i, jak mniemam, dla Szkoły bardzo dobry czas.

 

Z ogromnym niepokojem i zażenowaniem czytam w gazetach i portalach społecznościowych doniesienia dotyczące sytuacji i atmosfery panującej w Zespole Szkół im. I. Łukasiewicza w Policach. Jest mi tak po ludzku bardzo, bardzo smutno.

Pracowałem w tej szkole przez 31 lat, z tego 21 lat byłem jej dyrektorem. Szkoła przechodziła różne organizacyjne etapy, zmiany ustrojowe i reformy oświatowe. Powodowały one wewnętrzne napięcia i stresujące sytuacje, a mimo to stale się rozwijała i poprzez wprowadzanie innowacyjnych, programowych i organizacyjnych rozwiązań wzbogacała swoją bazę oraz edukacyjną ofertę.

W końcowych latach mojej kadencji uczęszczało do naszego Zespołu ponad 1600 uczniów i pracowało około 200 nauczycieli i pracowników. To była, po Zakładach Chemicznych Police, druga największa instytucja w Policach. Ze względu na różne i czasem sprzeczne oczekiwania poszczególnych grup szkolnej społeczności opanować i kierować takim „żywiołem” nie było łatwo. Skupialiśmy się na integrowaniu całej społeczności szkoły wokół stawianych sobie zadań i celów. Wszyscy – nauczyciele, uczniowie, rodzice i pracownicy mieli zapewnione poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Mogli i mieli prawo mówić – to jest moja szkoła. Motto szkoły – „Bądź szczęśliwy i do szczęścia prowadź innych” przyświecało naszym codziennym działaniom. Zawsze nasze problemy rozstrzygaliśmy we własnym gronie w duchu zrozumienia, poszanowania różnych poglądów i postaw.

W 2003 r. odszedłem na emeryturę i z satysfakcją obserwowałem dalszy rozwój szkoły. Cieszyłem się, że duch szkoły i styl kierowania nią pozostał, a uczniowie i nauczyciele odnoszą dalsze, liczne sukcesy. Z dumą uczestniczyłem w kolejnych szkolnych jubileuszach.

Tak było do 2013 roku

Co dziś z tej wspaniałej atmosfery pozostało? Śledząc enuncjacje prasowe i doniesienia z sesji Rad Powiatowych odnoszę wrażenie, że nic. Czy Zespół Szkół w Policach spełnia swoją podstawową misję, gwarantującą pracownikom, nauczycielom, a przede wszystkim uczniom szeroko rozumiane bezpieczeństwo i atmosferę sprzyjającą pracy, która powinna przynosić im satysfakcję i ich osobisty rozwój? Niestety nie można tego zobaczyć i stwierdzić. Ciągłe kontrole, oskarżenia, sprostowania, udowodnianie tylko swoich racji, działania z pozycji siły i władzy, manipulowanie faktami, brak dialogu i porozumienia pomiędzy rodzicami, częścią grona pedagogicznego i dyrekcją szkoły, wewnętrzne konflikty, mało skuteczne, formalistyczne, pozorowane działania władz oświatowych i organu prowadzącego doprowadziły do chaosu i zagubienia w szkolnym środowisku. Brakuje najważniejszego – troski o uczniów, brakuje wyobraźni i refleksji. Co czują i jak odbierają taką sytuację uczniowie, dla których ta szkoła została stworzona? Wszystko to, co udało się przez tyle lat stworzyć i wspólnie wypracować zostało w ciągu jednego roku zniweczone.

Szkole potrzebny jest spokój i stabilizacja oraz jasno sformułowane cele i zasady wspólnej pracy. Wszelkie zmiany powinny być wprowadzane na drodze ewolucyjnej, a nie rewolucyjnej. Źle się stało, że wokół Zespołu Szkół pojawiła się polityka, że zabrakło dialogu i spokojnego, merytorycznego uzasadniania swoich decyzji. Szkolne środowisko jest specyficzne i bardzo wrażliwe na wszelkie wewnętrzne i zewnętrzne konflikty, a sama szkoła powinna być apolityczna.

Współczuję uczniom i nauczycielom, ubolewam nad tym, że zamiast cieszyć się z powrotu po wakacjach do fajnej, przyjaznej im szkoły muszą zastanawiać się nad tym, w jakiej atmosferze rozpoczną nowy rok szkolny.

Ze zrozumiałych względów nie chcę dociekać kto ma rację, nie mam ku temu ani możliwości, ani prawa. Wiem tylko, że taka atmosfera nie służy i nie pomaga uczniom w procesie wychowawczym. Dorosłym zabrakło umiejętności, wyobraźni i odpowiedzialności.

Jako wieloletni dyrektor tej szkoły wzywam instytucje i wszystkich mających bezpośredni i pośredni wpływ na tę sytuację do refleksji i zastanowienia się dla kogo pracują, komu mają służyć, jakie wzorce przekazują młodym ludziom, czy prezentowane publicznie postawy i zachowania dają jasny przekaz młodym, ufnym ludziom, jak należy postępować i do jakich wartości dążyć? Co ma myśleć uczeń, gdy docierają do niego często sprzeczne informacje o dyrekcji szkoły, rodzicach i ludziach władzy, czy potrafi bez emocji je przyjmować? Z pewnością czuje się zagubiony, a jego wiara w prawdziwość tego, co mówią i czynią dorośli, zostaje mocno zachwiana. Atakowany takimi wiadomościami jest bezbronny i pozbawiony oparcia. Traci wiarę w sens swojej pracy i wkładany wysiłek. Zapewne to, co obserwuje nie zachęci go do czynnego i aktywnego udziału w przyszłym, dorosłym życiu społecznym.

Szkoła to jak rodzina, w której każde dziecko chce mieć mądrych, kochających go rodziców. W szkole również, każdy uczeń chce mieć wokół siebie życzliwych dorosłych, którzy jak drogowskazy razem, wspólnie wskazywać będą mu właściwą drogę wyboru.

Dlatego apeluję do władz administracyjnych i oświatowych o podjęcie, radykalnych, skutecznych, a nie pozorowanych kroków organizacyjnych i przywrócenie właściwej, pedagogicznej atmosfery w mojej, byłej szkole.

Proszę nie zapominajcie o uczniach i wspomagajcie Zespół Szkół w Policach w jego dalszym rozwoju, by z pożytkiem służył mieszkańcom powiatu polickiego.

Jerzy Kliszewski

Kategoria: Prace radnego

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. * oznacza pola, które trzeba wypełnić obowiązkowo

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.