Grzegorz Ufniarz

mam coś do zrobienia

Elektryczna komunikacja miejska?

DEKARBONIZACJA TRANSPORTU.

To nowy unijny plan ograniczenia emisji CO2 na terenie UE. Plan ten zakłada, że do 2050 roku emisja dwutlenku węgla w transporcie spadnie o nawet 67%. Cel pośredni, do 2030 roku, to osiągnięcie obniżki tego gazu o 9%.

Plan bardzo ambitny, ciekawy i pożyteczny ale też… kosztowny. Będzie go można realizować kupując środki pojazdy do transportu o napędzie elektrycznym.

Autobusy miejskie o napędzie elektrycznym nie budzą w dzisiejszych czasach szczególnego zdziwienia. w tym roku na ulicach Warszawy i Ostrołęki ma się pojawić12 takich wozów. W swojej ofercie autobusy elektryczne mają już wielkie koncerny – rodzimy Solaris ale też MAN i Mercedes. Do większej roli na rynku autobusów elektrycznych aspirują także mniej znani producenci: polski Solbus i AMZ-Kutno, turecki Otokar, czeski SOR czy chiński BYD Auto.

Jak zwykle, cała sprawa zależna jest od pieniędzy. Autobusy elektryczne lub inne zero- i nisko-emisyjne kosztują sporo więcej, niż tradycyjne autobusy zasilane olejem napędowym.

Niech wreszcie, choć raz, Państwo Polskie coś zrobi!

Unia deklaruje chęć wyposażenia regionalnych programów operacyjnych w środki na zakup takich nowoczesnych i ekologicznych autobusów. Jednak same deklaracje i wsparcie z unijnej kasy nie wystarczą. Potrzebna jest jeszcze spójna polityka Państwa Polskiego, która będzie wspierać wymianę taboru transportowego na nisko-emisyjny. Można to robić poprzez politykę podatkową, poprzez regulację cen energii. Sposobów jest wiele ale musi to być ubrane w dobry i konsekwentnie realizowany plan rządowy.

Kierunek zapewne jest słuszny, jednak jeśli Polska zrzuci unijny cel tylko na barki samej UE, nic z tego nie wyjdzie.

Kategoria: Prace radnego

Twój adres e-mail nie będzie publikowany. * oznacza pola, które trzeba wypełnić obowiązkowo

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.