„Robić” budżet trochę inaczej…

Od dłuższego czasu próbuję wywołać dyskusję nad zmianą podejścia do tworzenia budżetu gminy. Na ostatnim posiedzeniu Komisji Budżetu i Finansów Gminnych udało mi się wreszcie zapoczątkować tę dyskusję. Poproszono nas, radnych, o przedstawienie swoich propozycji.

Oto moja, wstępna propozycja, dotycząca inwestycji:

Police 15.11.2013 r.

Grzegorz Ufniarz

radny Rady Miejskiej

 

Sz. P.

Władysław Diakun

Burmistrz Polic

 

W związku z prośbą skierowaną do członków Komisji Budżetu i Finansów Gminnych przez Pana Skarbnika na jej ostatnim posiedzeniu, przedstawiam swoją propozycję dotyczącą procedury tworzenia i uchwalania budżetu Gminy Police.

Proponuję aby budżet gminy uchwalany był w październiku każdego roku.

Celem mojej propozycji jest zmiana harmonogramów przeprowadzania inwestycji gminnych.

  1. Przyjecie założenia, że budżet na kolejny rok jest uchwalany w październiku roku poprzedzającego ma umożliwić rozpoczynanie procesów inwestycyjnych późną jesienią. Dzięki temu, że w takim mechanizmie, jest szansa, by przetargi na wykonywanie prac inwestycyjnych rozstrzygane były zimą, w styczniu, lutym, a rozpoczynanie inwestycji wczesną wiosną, nie będą następować opóźnienia lub nawet przypadki przesunięcia realizacji inwestycji na kolejne lata. Umożliwienie wprowadzania wykonawców na inwestycje już w marcu, kwietniu sprawi, że nawet najpoważniejsze inwestycje(te o największym zakresie) będą mogły być realizowane w cyklu jednorocznym. A w przypadku inwestycji np. w infrastrukturę turystyczną, będą mogły być oddawane do użytku jeszcze przed rozpoczęciem sezonu turystycznego.
  2. Drugi istotny element, to możliwość uzyskania znacznie korzystniejszych cen w przetargach, gdy rozstrzygane one są w styczniu. Jest to okres, gdy wykonawcy mają „puste” portfele zamówień i dzięki temu będzie większa konkurencja i ilość ofert, a ten mechanizm pozwala przypuszczać, że i ceny będą dużo niższe(jest na to kilka potwierdzeń z przetargów gminnych organizowanych w ostatnich latach). W okresie późniejszym, kwiecień-czerwiec, gdy oferenci mają już zabezpieczone zamówienia, ich oferty cenowe zwykle są wyższe, bo to czas, gdy chcą „zarabiać”, a nie tylko zapewniać sobie jakiekolwiek prace.
  3. Kolejny ważny argument, to możliwość organizowania w danym roku „drugiej rundy” inwestycji. Po przeprowadzeniu przetargów w styczniu oraz po rozliczeniu starego budżetu w kwietniu, już w maju Burmistrz będzie miał wiedzę o skali oszczędności uzyskanych po przetargach styczniowych oraz nadwyżkach z roku ubiegłego i będzie miał możliwość organizowania „drugiej rundy” inwestycyjnej, np. na zadania mniejsze, które będzie można przeprowadzić o rozliczyć jeszcze w tym samym roku budżetowym.

Sądzę, że wprowadzenie postulowanego przeze mnie rozwiązania, da gminie możliwość generowania większych oszczędności budżetowych, a dzięki temu uzyskiwania większych środków własnych na inwestycje i wykonywanie większej ilości inwestycji w każdym roku.

Dlatego zwracam się ze swoim postulatem zmiany procedury tworzenia budżetu gminy tak, aby mógł on być przyjmowany w październiku każdego roku.

Grzegorz Ufniarz

2 myśli w temacie “„Robić” budżet trochę inaczej…”

  1. Brzmi sensownie, ale… Zawsze jest „ale”. Bo przygotowanie projektu budżetu do akceptacji w październiku oznacza konieczność określenia zapotrzebowań na poziomie maja – czerwca. W tej chwili terminem granicznym jest wrzesień.
    Niech Pan spojrzy na to od strony struktur wykonawczych. Do maja to ja się często nie mogę doprosić ostatecznych decyzji w różnych sprawach aktualnego roku. Robimy? Nie robimy? Zrobimy? Itd. Piszę w oparciu o doświadczenie, a nie wydumane rozważania.
    Sam Pan zresztą wie, że w czerwcu następuje weryfikacja planów na rok bieżący, pociągająca za sobą przesunięcia budżetowe. Zresztą proszę się łaskawie przyjrzeć jak w tej chwili „dymi się” w finansach gminnych. Wszyscy coś korygują, przesuwają itd., bo życie weryfikuje nadzieje i plany. Dlatego bardzo proszę (jako urzędnik, nie jako dziennikarz) o dopuszczenie w proponowanej dyskusji stanowiska urzędników, którzy o pieniądze proszą i potem starają się je najsensowniej wydawać.
    Serdecznie pozdrawiam – inspektor J. A. Kłys

    1. Szanowny Panie Redaktorze(występujący również w roli gminnego urzędnika).
      Znam dość dobrze „rzeczywistość budżetową”. I potwierdzam Pana uwagi jako praktyka. Nie mogę się jednak pozbyć przekonania, ze taki obraz tej „rzeczywistości budżetowej” rysowany jest głównie przez służby finansowe, które dostosowują procedury uchwalania i realizacji budżetu do swojego „rytmu”.
      Ja uważam, że na każdym kroku i w każdej sytuacji, rytm budżetowy powinien być jak najbardziej optymalny i korzystny dla mieszkańców, nie urzędników. Stąd moja propozycja.
      Świetnie zdaję sobie sprawę z tego, ze moje pomysły można swobodnie zrealizować poprzez dokument zwany Wieloletnią Prognozą Finansową ale… WuPeeFkę można swobodnie zmieniać co miesiąc i przez to „rozluźniać” dyscyplinę budżetową. Inaczej sprawa wygląda, gdy budżet jest przyjęty na początku IV kwartału roku poprzedzającego i wszyscy wiedzą co i jak wygląda i można robić harmonogramy pracy(tzn. ogłaszać przetargi z odpowiednim wyprzedzeniem).
      Z niecierpliwością czekam na kolejne głosy w dyskusji nad moim pomysłem, głównie na te, płynące z urzędu.
      Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.